O MNIE

Perfumy Miss Dior Le Perfum, na zdj. Sylvi Złotucha

 

Sylvi Złotucha, zielona sukienka

 

Artysta z empatią. Inteligentnie, świadomie, kreatywnie, z duszą i poczuciem humorem 🙂

 

UPRAWIANY ZAWÓD

*Ilustrator, rysownik, portrecistka, malarka, twórca animacji poklatkowych

*Dyrektor Kreatywny i Artystyczny  w firmie, polsko włoskiej marki luxusowej (nazwa chwilowo stanowi  tajemnicę, aż do czasu kampanii reklamowej) 

*Projektant w firmie, polsko włoskiej marki luxusowej (nazwa chwilowo stanowi  tajemnicę, aż do czasu kampanii reklamowej) 

*Grafik w Agencji Medialnej Other Media

*Copywriter i SEO Copywriter (optymalizacja i pozycjonowanie stron) – między innymi dla  firmy Produkty Premium (link).

*Stylista Zapachowy i Twórca Perfum

Menager Artystyczny w Fundacja Pomocy Dzieciom PRMP

*Aktorka (powolutku wracam – po wieloletniej przerwie, bo ogromnie stęskniłam się za tą pasją)

*Wokalistka, kompozytor, autorka tekstów ( więcej już niebawem)

*Modelka, fotomodelka 

 

WYKSZTAŁCENIE

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – Filozofia

WSFiZ /Akademia Ekonomiczno-Humanistyczna w Warszawie – Psychologia

Szkoła Filmowa w Warszawie – Aktorstwo na wydziale wokalno aktorskim (stypendystka)

PLSP w Nałęczowie – Artysta plastyk (malarstwo, rysunek, rzeźba, formy użytkowe) 

 

Życiorys z przymrużeniem oka 😉

 

Artysta z empatią. Inteligentnie, świadomie, kreatywnie, z duszą i poczuciem humorem 🙂
Stawiam w życiu na autentyczną empatię dla drugiego człowieka, kreatywność, świadomość, intelekt, duszę… i poczucie humoru 🙂

Polka, miedzy innymi z greckimi konotacjami – po “dziadkach”, stąd mój naturalnie, niezbyt słowiański typ urody. Nie za bardzo się sobie podobam, choć akceptuję, bo mam ważniejsze sprawy na głowie niż… wyglądanie 😉 Złotucha – Złoto i Otucha, albo Zło i Dobro… Wszystko zależy od tego, jak się postaram 😉 Czasem mus wszelkie ambiwalencje nieco zrównoważyć – wyciszyć się (np drogą twórczą) i wyszaleć się trochę, by znów pokornie wrócić do błogo – nudnego (ukochanego) spokoju… Myślę, że tendencyjny życiorys nie jest zbyt istotny w tym polu. Ważniejsze jest to co mnie określa, a z czystym sumieniem przyznaję się do: czytania literatury popularno-naukowej i pięknej, do tańca, śpiewu gospell, szeroko pojętego rock’a, indie rocka, jazz’u (acid jazz, swing), blues’a, soulu, czy też różnych modern styli… Lubię gotowanie, ze śmiechu płakanie, poprawnym optymizmem zarażanie, w ludzkie dusze zaglądanie oraz na duchu podtrzymywanie, osób poszczególnych twarzy na wzór portretów rysowanie, na rowerze przemierzanie, autem lub motocyklem śmiganie, czasem nawet w odlegle strony – podróżowanie; o urodę w naturalny sposób dbanie (masarze, joga twarzy). Bakcyl aktorstwa złapałam i nie wypuszczam, starając się rozwijać skrzydła, temu oswajającemu się “ptaszysku”. Zatęskniłam ogromnie. Zobaczymy dokąd mnie uniesie 😉 Silnie pielęgnuję relacje z Rodziną ( it’s very important in my life – rzecz jasna :). Dokarmiam się tym co inspiruje, zachwyca, daje do namysłu, wzrusza, uczy lub koi. Zmysły koję muzyką. Teatrem się uszlachetniam, a w bardzo dobrym filmie się zanurzam, wybierając świadomie te biograficzne, klasyki polskiej kinematografii oraz starego hollywood. Dodatkowo naukowe, thrillery, dramaty, psychologiczne łamigłówki, bajkowe fantasy, animowane i oczywiście komedie – najchętniej z humorem abstrakcyjnym lub absurdalnie angielskim 🙂 Jeśli nie robiłabym tego, co robię obecnie, zajęłabym się fascynującą fizyką kwantową lub byłabym pełnoetatowym “Nosem”, komponującym zapachy perfum ( na mniejszą skalę i tak zajmuję się tą dziedziną). Traf chciał, że zapamiętuję niezwykle dużo woni na raz, ale jako wrażliwiec na zapachy przeżywałam swego czasu katusze, przechodząc przez Dworzec Centralny w stolicy – ci co mnie znają, wiedzą o co chodzi 🙂 Obecnie panuje tam względny ład i czystość, zatem moje powonienie daje radę, uchodzę stamtąd z twarzą ;D …albo byłabym wokalistką i śpiewała własne kompozycje. Kto wie, czy już nad tym nie pracuję 😉 A bez względu na wszystko uprawiam ludziom pomaganie, więc może kiedyś, w moim zasięgu się stanie – cud fundacją zwany. Testy IQ wydały wyrok geniusza w wyniku, przez to w szkołach miałam problemów bez liku 😉 Za czwórki opierdzielano, bo dla geniusza to i piątka mało… ale nie uczyłam się prawie wcale, więc później czerwony pasek na świadectwie zaskoczeniem bywał, a bywał praktycznie co roku (nie kumam). Lecz nie dałam się zwariować, nie pozwoliłam tresować, bo zawsze słucham co wnętrze mi podpowiada, a za tym podąża rozum, tuż tuż za nimi ciało nadgania 😉 Przy czym pamiętam na co dzień, że aby stworzyć coś wielkiego muszę szczegółami ubrać tę całość. Dodam na koniec, że… tam gdzie inni miewają wyrachowanie, ja mam serce… i niech tak pozostanie 🙂 Peace Ziomy (!)

 

 

Sylvi Złotuca, Sylwia Złotucha

Sylvi Złotucha

Polityka prywatności i plików cookies