O MNIE

Perfumy Miss Dior Le Perfum, na zdj. Sylvi Złotucha

 

Dzień dobry bardzo.  Jestem Sylvi. Ten blog powstaje z pasji i miłości do ludzi empatycznych oraz świadomych. Nie liczcie na monotematyczność, bo fascynuje mnie wiele dziedzin. Kieruje mną głównie idea: inteligentnie, świadomie, z duszą… i poczuciem humoru – oczywiście 😉

 

Bloga i wszelkie treści na nim tworzę osobiście, z wyjątkiem działu: Podróże – gdzie główną aktywnością wykazuje się globtroter, niebywały człowiek “oddychający podróżami” – Marek Wierzbicki. 

 

UPRAWIANY ZAWÓD

*Dyrektor Kreatywny, Artystyczny  w firmie, polsko włoskiej marki luxusowej (nazwa chwilowo stanowi  tajemnicę, aż do czasu kampanii reklamowej) 

*Projektant w firmie, polsko włoskiej marki luxusowej (nazwa chwilowo stanowi  tajemnicę, aż do czasu kampanii reklamowej) 

*Menager Artystyczny w Fundacja Pomocy Dzieciom PRMP

*Grafik i Copywriter w Agencji Medialnej Other Media

*Stylista Zapachowy i Twórca Perfum

*Aktorka (od czasu do czasu ;), wracam po długiej przerwie)

* Wokalistka, kompozytor, autorka tekstów ( więcej już niebawem)

 

WYKSZTAŁCENIE

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – Filozofia

WSFiZ /Akademia Ekonomiczno-Humanistyczna w Warszawie – Psychologia

Szkoła Filmowa w Warszawie – Aktorstwo (stypendystka)

PLSP w Nałęczowie – Artysta plastyk (malarstwo, rysunek, rzeźba, formy użytkowe) 

 

Życiorys z przymrużeniem oka 😉

Stawiam na intelekt, duszę… i poczucie humoru 🙂 Polka, miedzy innymi z greckimi konotacjami – po “dziadkach”, stąd mój naturalnie, niezbyt słowiański typ urody. Nie za bardzo się sobie podobam, choć akceptuję, bo mam ważniejsze sprawy na głowie niż… wyglądanie 😉
Złotucha, bo złoty człowiek ze mnie  🙂 I raczej nie Zło, a Otucha – Dobro wcielone, jednakże charakterne 😉  Czasem mus obie ambiwalencje nieco zrównoważyć i pokrzyczeć i wyszaleć się trochę, by znów pokornie wrócić do błogo-nudnego spokoju…

Myślę, że tendencyjny życiorys nie jest zbyt istotny w tym polu… Ważniejsze jest to co mnie określa, a z czystym sumieniem przyznaję się do: czytania literatury popularno-naukowej i pięknej, do tańca, śpiewu gospell, szeroko pojętego rock’a, jazz’u (acid jazz, swing), blues’a, soulu… Lubię gotowanie, ze śmiechu płakanie, poprawnym optymizmem zarażanie, w ludzkie dusze zaglądanie oraz na duchu podtrzymywanie, osób poszczególnych twarzy na wzór portretów rysowanie, na rowerze przemierzanie, szybko autem lub motocyklem  śmiganie, czasem nawet w odlegle strony – podróżowanie.

Bakcyl aktorstwa złapałam i nie wypuszczam, starając się rozwijać – temu oswajającemu się ptaszysku – skrzydła. Kwestie nowotworowe jednak, a także świadoma decyzja, zatrzymały mnie w kadrze na lat niemało… Zatęskniłam, więc wracam.  Swoich pasji nie porzuca się przecież, na pastwę losu 🙂

Silnie pielęgnuję relacje z Rodziną ( it’s very important in my life – rzecz jasna 🙂. Dokarmiam mózg źródłami popularno naukowymi, psychologicznymi,  kulinarnymi, ogólnie inspirującymi. Zmysły koję muzyką i podsycam nią adrenalinę. Teatrem się uszlachetniam, a w dobrym filmie się zanurzam, wybierając świadomie  te biograficzne, klasyki hollywood, naukowe, thrillery, dramaty,  psychologiczne łamigłówki, fantasy, animowane i ukochane
komedie – najchętniej humor abstrakcyjny lub absurdalnie angielski 🙂

Jeśli nie robiłabym tego, co robię obecnie, zajęłabym się fascynującą fizyką kwantową lub byłabym pełnoetatowym “Nosem”, komponującym zapachy perfum ( na mniejszą skalę i tak zajmuję się tą dziedziną). Traf chciał, że zapamiętuję niezwykle dużo woni na raz, ale jako wrażliwiec na zapachy przeżywałam swego czasu katusze, przechodząc przez Dworzec Centralny w stolicy – ci co mnie znają, wiedzą o co chodzi 🙂 Obecnie panuje tam względny ład i czystość, zatem moje powonienie daje radę, uchodzę stamtąd z twarzą ;D

…albo byłabym… wokalistką rockową, bluesową (rhythm and blusową także), może soulową lub jazzową (swing, acid jazz)…

A bez względu na wszystko marzy mi się ludziom pomaganie, więc może kiedyś, w moim zasięgu się stanie – cud fundacją zwany.
Testy IQ wydały wyrok geniusza w wyniku, przez to w szkołach miałam problemów bez liku 😉 Za czwórki opierdzielano, bo dla geniusza to i piątka mało… ale nie uczyłam się prawie wcale, więc później czerwony pasek na świadectwie zaskoczeniem bywał, a bywał praktycznie co roku (nie kumam).

Lecz nie dałam się zwariować, nie pozwoliłam się tresować, bo zawsze słucham co wnętrze mi podpowiada, a za tym podąża rozum, tuż tuż za nimi ciało nadgania 😉 Przy czym pamiętam na co dzień, że aby stworzyć coś wielkiego muszę szczegółami ubrać tę całość. Dodam na koniec, że…

…tam gdzie inni miewają wyrachowanie, ja mam serce… i niech tak pozostanie  🙂

Peace Ziomy (!)

 

 

 

Sylvi Złotucha

 

Sylvi Złotuca, Sylwia Złotucha

Sylvi Złotucha

YOUR TEXT OR IMG HEREYOUR TEXT OR IMG HEREStrona korzysta z plików cookies w celu podwyższenia jakości jej treści, zgodnie z Polityką Prywatności

<script type=”text/javascript” src=”https://app.getresponse.com/view_webform_v2.js?u=zwxnv&webforms_id=BZ6cy”></script>

Polityka prywatności i plików cookies